Nareszcie przyjechała paczka z wyczekiwanym sprzętem. Monitor, który wybrałem do projektu to 17-calowy Samsung z 2005 roku. To klasyczny kwadrat działający w proporcjach 5:4, ale jak się okazuje po wczytaniu w detale nie jest to taki zwykły monitor.
Ergonomia
Wybrany przeze mnie monitor wyróżnia się na tle konkurencji już od pierwszego spojrzenia. Smukła budowa na ramieniu giętym w dwóch punktach sprawia, że sprzęt wygląda naprawdę nowocześnie. Co ciekawe po ustawieniu kata nachylenia możliwe jest przestawianie wysokości ekranu, bez zmiany ustawionego kąta. Ekran posiada także funkcję pivotu, co wtedy nie było zbyt popularne. Podstawa pozwala także na swobodny obrót ekranu w sporym zakresie kątowym. Nie mam tutaj absolutnie nic do zarzucenia, a nawet mam wrażenie, że pod tym kątem ekran jest lepszy niż mój nowoczesny, wygięty, 23-calowy ekran MSI. Interesujące jest też położenie złączy, gdyż są one w podstawie. Dzięki temu przy obracaniu samym ekranem nie bujamy wszystkimi kablami.

Panel S-PVA
Monitor jest wyposażony w matrycę S-PVA, która ma dużo lepsze parametry, niż panele LCD TN z tamtego okresu. Przede wszystkim dużo szersze kąty widzenia, lepszy kontrast oraz wyższą jasność. Wszystko to przy odświeżaniu matrycy 75 Hz oraz czasie reakcji 8 ms. W czasie premiery monitor był prawdziwym potworem i naprawdę cieszę się, że udało mi się go dorwać w tak dobrym stanie.

Magic Tune
Choć obejrzymy ekran z każdej strony nie znajdziemy na nim żadnych przycisków. Kompletna konfiguracja parametrów wyświetlania dokonywana jest z programu SAMSUNG Magic Tune. Musze przyznać, że dawno już żaden program nie wywołał we mnie tak dużego uczucia nostalgii. Magic Tune wręcz krzyczy do użytkownika „zobacz, jestem z 2005 roku”. I lubię to!

Ciekawy design
Jeśli miałbym podsumować monitor jednym słowem, powiedziałbym „ciekawy”. Podoba mi się w nim wszystko, od panelu i jego parametrów technicznych, przez rozwiązania ergonomiczne po same detale designu. Monitor jest po prostu ładny i funkcjonalny, dla mnie jest po prostu idealny. Dodatkowo w końcu gry będą działały w natywnych rozdzielczościach, bez przejściówek i przeskalowywania, które wykorzystywałem do tej pory, by uruchomic sprzęt z monitorem 1080p. Już niedługo dalsze testy!

PS. Tak, wiem że monitor jest strasznie brudny, ale strategię przyjąłem taką samą jak ze sprzętem w jednostce – najpierw podłączam, sprawdzam czy działa, później czyszczę. Tutaj wszystko zadziałało, więc zabieram się za mycie monitora. Na kolejnych zdjeciach będzie „igła”.
![]()



