Counter Strike od samego początku istnienia zmaga się z falami cheaterów. Oszuści na serwerach uprzykrzają rozgrywkę uczciwym graczom, zaburzając cały system rankingowy. Przyglądałem się temu problemowi od dawna, a poniżej znajdziesz moje wnioski.
Co to znaczy cheatować?
Kiedy mówimy o cheatowaniu mamy najczęściej na myśli wykorzystywanie dodatkowego oprogramowania dającego przewagę w grze. Niektórzy do tej kategorii zaliczają także wykorzystywanie ukrytych w grze mechanik, dla mnie to osobiście kwestia bardzo sporna. Jeśli coś jest obecne jako mechanika w grze i aby z tego skorzystać należy wypracować odpowiednie umiejętności, to moim zdaniem nie jest to oszustwo. Przykładem niech będzie jump-bug, który pozwalał na wychylenie za murek tak, że przeciwnik nie widział naszej głowy (rozsławione przez niemiecką drużynę BIG). Próbowałem z tego skorzystać i po prostu nie potrafiłem, było to technicznie bardzo trudne do wykonania. Oszustwo? Dla mnie nie, bo wymaga ogromnego skilla, ale oczywiście każdy ma tutaj swoje zdanie, nie chcę na siłę przekonywać do przyjęcia takiej postawy jak ja.
Samo cheatowanie to w mojej ocenie korzystanie z dodatkowych software’owych wspomagaczy – widzenie przez ściany (wallhack), automatyczne namierzanie celownikiem na przeciwnika (aimbot), skrypty na szybsze przemieszczanie się (bunnyhop) czy na przykład niwelowanie efektów oślepienia granatem (antiflash). W tym przypadku mówimy już nie o wykorzystaniu umiejętności technicznych i mechanik gry, a o prawdziwym oszustwie dającym na wyciagnięcie ręki sposób na łatwe pokonanie przeciwnika. Wszyscy zastanawiają się, jak to możliwe, że tyle osób oszukuje, skoro gra jest zabezpieczona? Powodów jest kilka…

Zabezpieczenia server-level
Niektórzy twórcy gier nie chcą ingerować w stanowisko gracza i jego system operacyjny, dlatego decydują się na zabezpieczanie gry tylko po stronie serwera. Sprawia to, że serwer „nie wie” dokładnie, co znajduje się na komputerze gracza, otrzymuje on tylko sygnały generujące wymagane zachowanie. Weryfikowane są tylko takie elementy, jak spójność plików gry, uruchomione w tle aplikacje i sposób przesyłania informacji do serwera. Twórcy cheatów potrafią jednak tak przygotować oprogramowanie, że skutecznie oszukuje ono serwer i z jego perspektywy gracz jest czysty. To jeden ze słabszych sposobów zabezpieczania gier, ale ma on jedną istotną zaletę – gra dostępna jest na większej ilości platform. Dla wielu deweloperów to ważny aspekt, bo grę można uruchomić także na opartym o Linuxa Steam Decku.
Zabezpieczenia kernel-level
Wiele dużych firm decyduje się na pójście w stronę zabezpieczeń po stronie klienta. Oznacza to głęboką ingerencję w system i dokładne sprawdzanie tego, co jest uruchomione na komputerze użytkownika. Gry takie jak Valorant, Fortnite czy PUBG zredukowały dzięki temu znacząco ilość oszustów na serwerach. Anti-cheat działa tutaj jako osobny program uruchamiający się najczęściej razem z systemem, który monitoruje każdy krok gracza i sprawdza, czy ruch i kliknięcie wynika z wciśnięcia przycisków urządzeń wejściowych (klawiatura, mysz, pad). Najczęściej ogranicza to działanie gry tylko do Windowsa i to tylko w najnowszej dostępnej wersji.

VAC-net
Valve w przypadku Counter Strike zdecydowało się na zabezpieczenia po stronie serwera. Sieć, nazwana Vacnet współpracuje nieustannie z klientem gry i analizuje gry pod kątem potencjalnych oszustw. Pracownicy Valve wiele razy opisywali mechanizmy stojące za pracą sieci, ale w wielkim skrócie polega ona na uczeniu się schematów. Jeśli ktoś widzi przez ściany, a przez to często trafia przeciwników za przeszkodami, to taki schemat jest oznaczany jako szkodliwy. W ten sposób VAC nie musi skanować stacji w poszukiwaniu oprogramowania do oszukiwania, wystarczy sam schemat zachowania. Niestety, jak to działa w praktyce wiemy wszyscy – mecze na oficjalnych serwerach bywają wypełnione oszustami i nie ciężko trafić na oszusta nawet grając jeden mecz na tydzień.
Łatwość cheatowania w CS2
I tutaj dochodzimy do bardzo ważnego wniosku – wiele osób oszukuje w CS2 dlatego, że to po prostu łatwe. Oczywiście możemy teraz zagłębić się w aspektach psychologicznych, tak jak nie radzenie sobie z porażką, chęć zaimponowania czy pogoń za statystykami, ale nie o tym chciałem dzisiaj napisać. Swoje żale wylewam w stronę samego systemu zabezpieczeń, bo tak łatwe złamanie go sprawia, że o wiele więcej osób niż w innych tytułach sięga po oprogramowanie wspomagające. To, jak łatwo stworzyć takie oprogramowanie i jak wiele jest w stanie zrobić w bardzo ciekawy sposób przedstawił ScriptKid, tworząc oprogramowanie do łapania oszustów. Stworzył on fake-cheat, który blokuje działanie gracza, a przy tym nagrywa demo i wysyła do autora oprogramowania – wszystko za nieświadomą zgodą samych oszustów. Co prawda takie wykorzystanie bardzo mi się podoba (polecam serię, tu pierwszy film: CSGO Cheaters trolled by fake cheat software), ale to w piękny sposób obnaża luki w systemie.

Czy kiedyś będzie lepiej?
I teraz chyba najważniejsze pytanie – czy sytuacja kiedyś się poprawi? Szczerze? Przestałem w to wierzyć. Niedługo minie 10 lat, odkąd zacząłem grać w CS-a, a oszuści jak byli tak są. Co więcej, przez usunięcie funkcji Overwatch po premierze Counter Strike 2 mam wrażenie, że poziom karalności oszustów jeszcze spadł. Zamiast jednak żyć nadzieją robię to, co tylko mogę, aby utrzymać się od nich jak najdalej. Kluczem jest Trust Factor, czyli poziom zaufania konta. Staram się być najlepszym możliwym graczem, nie trolluję meczy, nie irytuję członków drużyny, komunikuję się i przede wszystkim korzystam z narzędzi polecania graczy. Dzięki temu śmiało stwierdzam, że od dobrych 3-4 lat cheaterów na serwerach spotykam dosłownie od święta, np. przy starcie nowego sezonu czy podczas dużych wydarzeń w świecie CS (finał majora). Po prostu przyciąga to sporą ilość graczy, którzy na co dzień nie siedzą na serwerach. Tego się trzymajmy i gdzieś w tle trzymajmy kciuki za to, żeby Valve w końcu zrobiło dobry system anti-cheat…
![]()



